Byłam tam. Mimo to, że nienawidzę takich miejsc. Sam ten zapach...,
ktoś kto śpieszy się na korytarzu, bo chce właśnie ocalić czyjeś życie. I
też ci, którzy przyszli w odwiedziny do swoich bliskich osób,
chorych... Niby udający, że wszystko jest okey, ale w ich oczach czasem
widać resztki nadziei, ale też strach.. i miłość. Widziałam, widziałam
jak ktoś jechał na wózku, chłopak w maseczce, a wózek pchała chyba jego
mama... Dziewczynę bladą jak ściana, i strasznie chudą...
Taaa... nienawidzę ośrodków zdrowia, klinik itp. Zwłaszcza, że ja byłam w klinice dziecięcej i po chwili miałam ochotę już stamtąd wybiec. Słyszałam płacz dzieci, to głupie stukanie butów pielęgniarek i ,,<imię> za 20 minut na salę operacyjną masz przynieść <coś tam> bo może być dużo krwawienia. Tylko nie zapomnij, za 20 minut!" -,-
Nie chcę tam nigdy więcej jechać! A będę musiała... -,-
____________________________________________________________________
Przepraszam Was, że tak długo się nie odzywałam, ale nie mogłam się zebrać na napisanie posta... Nigdy nie miałam czasu gdy siedziałam na komputerze... Dziękuję Tinoletta, za troskę o mnie!! <3 Wszystko jest w porządku... Chociaż boję się najbliższej przyszłości, ale może kiedy indziej o tym...
Nie wiem jak mam opisać to, co czułam jak czytałam komentarze pod poprzednim postem. Dziękuję Wam <3 To był mój taki kolejny dołek. Przejściowy, na szczęście... Chyba każdy taki ma, i ja bardzo się cieszę, że mam gdzie wyrzucić to wszystko z siebie. Prawda mogłabym to powiedzieć przyjaciołom, bo im ufam i wiem, że by zrozumieli, ale czasem po prostu lepiej jest coś powiedzieć komuś mniej poznanemu niż najbliższej osobie. Zwłaszcza, że mi to przechodzi już kolejnego dnia...
Chyba każdy ma takie swoje przemyślenia i sytuacje, których się boi. Ja niekiedy sobie myślę, że ten moment, te sytuacje, w których właśnie jestem są zbyt piękne, że coś za długo się dobrze układa i boję, że zaraz coś się stanie, coś złego....nie wiem czy to pesymizm czy nie, ale nie lubię tego u siebie...
Bo szczęście przychodzi wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy...
Tak więc teraz moje 'ogłoszenia' ;D
Poprawiłam się, poprawiłam się z chemii! ^^ Wypada mi 5 na półrocze.. ;>
Taaa... nienawidzę ośrodków zdrowia, klinik itp. Zwłaszcza, że ja byłam w klinice dziecięcej i po chwili miałam ochotę już stamtąd wybiec. Słyszałam płacz dzieci, to głupie stukanie butów pielęgniarek i ,,<imię> za 20 minut na salę operacyjną masz przynieść <coś tam> bo może być dużo krwawienia. Tylko nie zapomnij, za 20 minut!" -,-
Nie chcę tam nigdy więcej jechać! A będę musiała... -,-
____________________________________________________________________
Przepraszam Was, że tak długo się nie odzywałam, ale nie mogłam się zebrać na napisanie posta... Nigdy nie miałam czasu gdy siedziałam na komputerze... Dziękuję Tinoletta, za troskę o mnie!! <3 Wszystko jest w porządku... Chociaż boję się najbliższej przyszłości, ale może kiedy indziej o tym...
Nie wiem jak mam opisać to, co czułam jak czytałam komentarze pod poprzednim postem. Dziękuję Wam <3 To był mój taki kolejny dołek. Przejściowy, na szczęście... Chyba każdy taki ma, i ja bardzo się cieszę, że mam gdzie wyrzucić to wszystko z siebie. Prawda mogłabym to powiedzieć przyjaciołom, bo im ufam i wiem, że by zrozumieli, ale czasem po prostu lepiej jest coś powiedzieć komuś mniej poznanemu niż najbliższej osobie. Zwłaszcza, że mi to przechodzi już kolejnego dnia...
Chyba każdy ma takie swoje przemyślenia i sytuacje, których się boi. Ja niekiedy sobie myślę, że ten moment, te sytuacje, w których właśnie jestem są zbyt piękne, że coś za długo się dobrze układa i boję, że zaraz coś się stanie, coś złego....nie wiem czy to pesymizm czy nie, ale nie lubię tego u siebie...
Bo szczęście przychodzi wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy...
Tak więc teraz moje 'ogłoszenia' ;D
Poprawiłam się, poprawiłam się z chemii! ^^ Wypada mi 5 na półrocze.. ;>
Choinka u nas w szkole w sobotę przed feriami, no dobra rozumiem, że mam nie iść, ale teraz się dowiaduję, że moja mama powiedziała takiej jednej dziewczynie, że mnie chyba nie puści na kulig klasowy! A jak jej na początku mówiłam to się zgodziła! No dobra, jeszcze z nią pogadam... Ale ona zawsze musi robić jakieś problemy. Nie wiem czy według niej mam tylko sama siedzieć w domu?! Dobra... mniejsza...
Co tam jeszcze u mnie....? Bierzemy się teraz za przedstawianie ,,Alicji w Krainie Czarów" Jestem szarakiem i chyba stokrotką, nie jest tak źle, myślałam, że będzie gorzej... ;D Ale tak szczerze, to sama nie wiem... myslałam, że to będzie trochę inne i lepsze, ale w porównaniu z poprzednim przedstawieniem to i tak jest dobreee ;D
We wtorek nie byłam w szkole i gdy przyszłam w środę się od razu dowiaduję, że nasza wychowawczyni , kazała zostać po lekcji Ka. i rozmawiała z nią o tym, że się we dwie źle odzywamy do nauczycieli, nie gramy na w-f, nie mówimy dzień dobry nauczycielom (tak tylko, że jak ja im powiem to oni nie odpowiadają, a później mają jakieś sapy) i nie wie jakie nam zachowanie teraz ma wystawić, bo nauczyciele od w-f (dwóch -,-) moga nam jeszcze wstawić uwagi. No świetnie.... Dobra, ja wiem, że gadamy np. na polskim i teraz się cały czas na nas gapi więc trochę odpuściłyśmy. Poza tym w-f niby mamy oddzielnie niż chłopaki i z innym w-f-istą, ale zazwyczaj jest tak, że wszyscy mamy na hali (czasem jest dzielona na pól, a czasem gramy na zmianę) i jak raz z Ka. nie miałyśmy stroju na w-f z panem chłopaków to się nas uczepił, kazał i tak ćwiczyć i miał jakieś sapy, że źle to robimy, poszedł do tego ich magazynku a jak wyszedł to nam powiedział że nam uwagi postawił... Nie lubię go... on zawsze był dziwny ;D
Dobra, dobra, wystarczy mi bardzo dobre ;>
Śnieg jest dla wszystkich! ^^ Tym bardziej zjeżdżanie na worku ;D Dzisiaj nawet jak wyszłam to o dziwo (zawsze jest mi zimno na dworze ;D ) nie zmarzłam! ;> Zrobiliśmy sobie z brato-kolegą taki zjazd z górki śniegu (taki jak są tory saneczkowe) i zjeżdżaliśmy, b. dobra zabawa ;D
Chciałam przygotowac dla Was taki post z moimi naszyjnikami itp. ale kurcze, zdjęcia musiałaby być robione telefonem (musze się pochwalić, że mam nowy! :D )... Nie sa one jakoś najgorsze jakościowo, ale wiadomo, telefonem, jak to telefonem... Bo aktualnie nie mam ŻADNEGO aparatu, bo oba się zepsuły, a moja siostra nie chciała naprawiac tego lepszego, bo to to by przeszło jego wartośc i postanowiła że będzie zbierała na lustrzankę... tylko pewnie jak zawsze będzie zabierała ją ze sobą, a ja nie będę miała juz zadnego aparatu... -,-
No więc nie wiem sami zdecydujcie! :)
Jak mijają ferie? :)
Nie wiem czy ktoś je dzisiaj zaczyna, ale jeśli tak to UDANYCH FERII! ;>








